News

Lart studiO Live Search





 



Z poczuciem niespełnienia, starając się poprawić dykcję, nauczyć śpiewu zdawałem kolejny raz do szkoły teatralnej. Sytuacja powtórzyła się kilka razy.- Nie pasowałem do wizerunku studenta szkoły teatralnej. Ponieważ na jednym z egzaminów wiele osób było po rocznym krakowskim Lart studiO przygotowującym do zawodu aktora, postanowiłem dać sobie szansę i spróbować. Roczny pobyt w krakowskiej szkole Lart studiO, zetknięcie ze wspaniałymi profesorami, którzy choć czasem łamali studentów psychicznie, to otwierali ich, wiele mi dał. Co prawda tam też słyszałem, że warunki mam nie za bardzo, ale praca nad dykcją, śpiewem odniosła skutek. Wreszcie dostałem się do wrocławskiej szkoły.

 



 


Wkilku szkołach teatralnych usłyszał, że nie ma warunków do pokazywania się na scenie. - Za grube nogi, zła dykcja - podsumowali go krótko w Krakowie. Dzisiaj MICHAŁ WĘGRZYŃSKI jest jednym z ulubionych kieleckich aktorów.

 

- Byłem zbyt nieśmiały, żeby myśleć, że mogę pojawić się na scenie, aczkolwiek zazdrościłem tym, którzy to robili - mówi. W podstawówce bywałem co najwyżej pastuchem w jasełkach, bo na króla byłem zbyt nieopierzony. Nie miał odwagi, ale przypadek sprawił, że na obozie Stowarzyszenia Szkół Twórczych trzeba było przygotować prezentację szkoły.

- Razem z bratem przypomnieliśmy sobie kabaret ze szkolnego festiwalu młodych talentów, ale ponieważ nie było zbyt wielu chętnych, musieliśmy się wcielać w kilka ról. Wtedy odważyłem się bawić na scenie. Jedna z nauczycielek pochwaliła mnie i wspomniała coś o talencie.

- Przygotowywałem się do egzaminu do szkoły teatralnej, ale na egzaminie w Krakowie od licznej komisji usłyszałem, że nie mam warunków. Za grube nogi, zła dykcja. Inteligentny i sympatyczny, owszem, ale padło też pytanie: a brzuszek to od piwa czy ciasteczek?

- Od ciasteczek, dzisiaj może piję więcej piwa, ale okrągły jestem nadal - mówi Michał. - Po prostu, taka moja uroda. Zawsze starałem się za to być bardziej sprawny od moich chudszych kolegów. I udawało się. Mimo tak przykrych słów Michał nie zniechęcił się. By nie tracić czasu, zaczął studiować na Akademii Górniczo-Hutniczej elektrotechnikę. - Wolałem informatykę, to było moim marzeniem od podstawówki, ale brakowało mi ciągle kilku punktów -wspomina. Na technicznych studiach męczył się, zrezygnował po trzecim semestrze, chociaż informatykę nadal bardzo lubi.

KILKA PODEJŚĆ

- Z poczuciem niespełnienia, starając się poprawić dykcję, nauczyć śpiewu zdawałem kolejny raz do szkoły teatralnej. Sytuacja powtórzyła się kilka razy.- Nie pasowałem do wizerunku studenta szkoły teatralnej. Ponieważ na jednym z egzaminów wiele osób było po rocznym krakowskim Lart studiO przygotowującym do zawodu aktora, postanowiłem dać sobie szansę i spróbować. Warunek rodziców był prosty: chcesz się uczyć w prywatnej szkole, zarób na to. - Pojechałem do Norwegii pracować przy remontach. Pracę wyszukał już rok wcześniej mój młodszy brat Wojtek ze swoim kolegą. Potem utworzone zostały dwie ekipy po dwóch chłopa. Ja z zeszłorocznym kolegą, a mój brat z jego bratem. Wojtek i ja nie znaliśmy się w ogóle na tego typu pracy, ale tamci bracia od małego pracowali na budowach. Przy nich uczyliśmy się fachu, a my byliśmy ich tłumaczami i organizatorami. Praca była ciężka, po 12-14 godzin siedem dni w tygodniu, ale po wakacjach mogłem zapłacić czesne. Do Norwegii wracałem kilkakrotnie. - Nasi koledzy mają tam domy, my z bratem Wojtkiem, artystą malarzem po warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, ciągle jesteśmy na dorobku. Roczny pobyt w krakowskiej szkole Lart studiO, zetknięcie ze wspaniałymi profesorami, którzy choć czasem łamali studentów psychicznie, to otwierali ich, wiele mi dał. Co prawda tam też słyszał, że warunki ma nie za bardzo, ale praca nad dykcją, śpiewem odniosła skutek. Wreszcie dostałem się do wrocławskiej szkoły.

Czasy studiów wspomina bardzo dobrze. Cztery lata zleciały szybko i trzeba było wyjść spod klosza, znaleźć pracę. - Pisałem podania do wielu teatrów, nawet nie sądziłem, że jest ich tyle w Polsce - mówi. Mając do wyboru teatr w Tarnowie i Kielcach, wybrał Kielce. - Tu lepiej się czułem - przyznaje. W ostatniej sztuce "Romeo i Julii" nie tylko grał, ale także był asystentem reżysera. - Ale to nie oznacza, że granie przestało mi wystarczać. Nie chciałbym być reżyserem, obawiam się, że nie jestem dosyć twórczy. Trzeba mieć swoją wizję świata - mówi. Ja póki co wolę się odnaleźć w zadaniu, które jest przede mną stawiane niż zmuszać innych do akceptowania mojej wizji. Młody aktor zachwycony jest Kielcami, a zwłaszcza okolicami. - Dużo jeździłem na rowerze, zimą na snowboardzie, po 20 minutach spaceru mogę być w lesie. To niesamowite. W zespole znalazł przyjaciół, z którymi także spędza wolny czas aktywnie. Z Andrzejem Cempurą jeździ konno, Marcin Brykczyński zachęcił go do szermierki.

- Pływam, nurkuję, żegluję, gram w kosza, chodzę po górach.Tańczę też. Chodzę na zajęcia do Kieleckiego Teatru Tańca. POPULARNOŚĆ Obecnie mieszka w teatralnym hoteliku, chociaż trochę doskwierają mu warunki: brak kuchni, wspólne toalety. - Trochę jak w akademiku, takie przedłużenie studenckiego życia - zbywa niewygody humorem. W Kielcach zna go coraz więcej osób. - To miłe, chociaż także zaskakujące, kiedy ktoś nieznajomy mnie pozdrawia. Na pytanie co sprawia, że jest gotów poddawać się codziennej ocenie widzów - odpowiada krótko: adrenalina.

-Aktor jest zwierzęciem próżnym, lubi, gdy na nim skupia się uwaga, gdy poruszy publiczność.

*** 29 lat. Ukończył w 2007 roku wrocławską szkołę teatralną. Współpracował z teatrem w Tarnowie, Teatrem Małym we Wrocławiu. Uczestniczył w działaniach muzycznej grupy Pogodno, z którą wystąpił na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 2006 r. Na deskach kieleckiej sceny gra m.in.: Chrisa w "Bolerze" Pavla Kohouta, Barona w "Trans -Atlantyku" Gombrowicza, Gidiego Batzera i jego obrońcę w "Zabawach na podwórku" Edny Mazya, Bankiera w "Małym Księciu" Saint-Exupery, Benwolja w "Romeo i Julii" Szekspira. Inteligentny, sympatyczny, ale warunków nie ma - oceniały go komisje egzaminacyjne, a widzowie lubią go takim, jakim jest.

 

Lidia CICHOCKA

Echo Dnia nr 83/09-04-10

12-04-2010

 

 

 


Michał na scenie Lartu!

 

 

 

LART- ORBITA MARZYCIELI

Absolwentami Lartu są m.in.: Paweł Małaszyński, Anna Cieślak , Dawid Ogrodnik, Urszula Grabowska, Olga Frycz, Leszek Lichota, Wojciech Urbański, Magdalena Waligórska, Grzegorz Halama, Małgorzata Buczkowska, Bartłomiej Świderski, Magda Boczarska, Monika Jarosińska, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Janusz Kruciński, Magda Turczeniewicz, Karol Pocheć, Agata Wątróbska, Andrzej Młynarczyk, Marta Chodorowska, Krzysztof Minkowski, Marcin Czarnik, Grzegorz Mielczarek, Grzegorz Wojdon ...802 ZDOBYTE INDEKSY SZKÓŁ TEATRALNYCH!

Urszula Grabowska / Lart*1996:

Nikt nie dal mi z siebie tyle, ile dostałam od prowadzących w Larcie. Polecam Lart wszystkim..

Hits: 1204

Bartosz Gelner / Lart*2008

Lart to bardzo energetyczne miejsce. To był dla mnie mega przełomowy, inaczej lepiący mnie czas.

Hits: 1253

Anna Cieślak / Lart*2000:

Przeszłam tutaj ogromną szkołę, chyba najtrudniejszą w życiu. Ja się tu naprawdę obudziłam i zaczęłam pracować.

Hits: 1403

Paweł Małaszyński / Lart*1998:

Przyjechałem tutaj i zakochałem się w tym miejscu, zakochałem się w tych profesorach i naprawdę ci ludzie, tu, nauczyli mnie stać na scenie.

Hits: 1238

Marta Nieradkiewicz / Lart*2003:

Lart to był bardzo trudny rok dla mnie jako dziewczyny, która chciała zostać aktorką. Byłam poddana ostrej krytyce. Nie było litości.

Hits: 1287

Leszek Lichota /Lart*1998:

Gdyby nie Lart to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewno by mnie nie przyjęli do żadnej szkoły. Lart dał mi dużo więcej niż 4 lata studiów.

Hits: 1273

Magda Turczeniewicz /Lart*2002:

Lart to jest takie wspaniałe miejsce, które może Wam pomóc dostać się do siebie, do swojej autentyczności.Rok w Larcie to czas odkrywania i wyzwalania.

Hits: 1236

Janusz Kruciński / Lart*1995:

Lart to jest ten rodzaj harówki, gdzie ludzie zaczynają pokonywać największe swoje słabości, zaczynają się między nimi zupełnie inne relacje.

Hits: 1116

Olga Frycz / Lart*2006:

Przyszłam do Lartu, przeszłam tutaj swoje, oczywiście... Uczyłam się przez rok. Naprawdę ciężko pracowałam.

Hits: 1312