Uczyłem się w technikum budowlanym, byłem wtedy bardzo zamknięty w sobie. Nawet kurtki nosiłem wyłącznie z dużym kapturem. Pewnego dnia kolega zaprosił mnie do kółka teatralnego. To scena sprawiła, że kaptur, za którym mogłem się schować, przestał być mi potrzebny. Czułem, że scena mi pomaga. Koledzy z kółka teatralnego wykruszali się, a ja trafiłem do Lart studiO w Krakowie, szkoły aktorskiej.

 



 



Życie wiążę z Wrocławiem. Warszawa mnie nie ciągnie, nie mam ciśnienia, żeby tam pracować - mówi GRZEGORZ WOJDON, wrocławski aktor.

 

Grzegorz Wojdon znany jest nie tylko we Wrocławiu, ale także w Legnicy, gdzie gra w Teatrze im. Modrzejewskiej. W najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego zatytułowanym "Róża" zagrał Madeckiego. Niedawno zagrał ciekawą rolę Ricka w kryminalnym spektaklu "Niebezpieczna gra" w Centrum Sztuki Impart. Tuż przed majową premierą mówił, że stoi przed wymagającym zadaniem zagrania twardego faceta po przejściach, który ma w życiu jeden cel i nie jest to szczytny zamiar. Zadanie wypełnił interesująco. "Niebezpieczną grę" chwalił jako ciekawie napisany kryminał, z wieloma zwrotami akcji.

- Sztuka jest ciekawa także z aktorskiego punktu widzenia, choć nie jest to wielka literatura - tłumaczył.

Grzegorz Wojdon urodził się w Nowej Hucie i jest aktorem w pierwszym pokoleniu.

- Pierwsze kroki w przyszłym zawodzie stawiałem w kółku teatralnym. - Uczyłem się w technikum budowlanym, byłem wtedy bardzo zamknięty w sobie. - Nawet kurtki nosiłem wyłącznie z dużym kapturem. Pewnego dnia kolega zaprosił mnie do kółka teatralnego. To scena sprawiła, że kaptur, za którym mogłem się schować, przestał być mi potrzebny. Czułem, że scena mi pomaga. Koledzy z kółka teatralnego wykruszali się, a ja trafiłem do Lart studiO w Krakowie, szkoły aktorskiej. Lart studiO w tym roku obchodzi 22. rocznicę powstania i chwali się 640 absolwentami, którzy zdali pomyślnie egzaminy do państwowych szkół teatralnych. Jednym z absolwentów... jest Grzegorz Wojdon.

Skończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Do PWST dostał się za drugim podejściem, pierwszy raz startował do Krakowa. Kiedy kilkanaście lat temu trafił do Wrocławia, został tu na stałe. W 1996 roku, jako student PWST, zagrał Romulusa Augustusa w "Romulusie Wielkim" Friedricha Dürrenmatta w reżyserii Krzesisławy Dubielówny i Andrzeja Hrydzewicza. Grał w teatrze K2, w Teatrze Polskim we Wrocławiu gościnnie zagrał Tima Rice'a w "Przygodach Hucka Finna" w reżyserii Romana Kołakowskiego.

Dziś wykłada we wrocławskiej PWST. Uczy także w Studium Musicalowym w Teatrze Muzycznym Capitol -wykłada przedmiot pn. aktorstwo.

- Życie wiążę z Wrocławiem. Warszawa mnie nie ciągnie, nie mam ciśnienia, żeby tam pracować - uśmiecha się. Nic dziwnego, czas przed premierą w Imparcie był dla aktora czasem przygotowań nie tylko do spektaklu, ale do nowej życiowej roli. 1 czerwca aktor został ojcem Franciszka. - Ten czas jest bardzo napięty. Trochę się obawiam, że żona będzie rodzić w szpitalu, a ja w Imparcie - żartował przed premierą. Na teatralnej i telewizyjnej scenie Bliskie są mu wyraziste postaci w spektaklach prezentujących niedawną historię. Wciąż gra w Teatrze im. Modrzejewskiej w Legnicy. Tam wystąpił w "Balladzie o Zakaczawiu" w reż. Jacka Głomba, którą po premierze Waldemar Krzystek przeniósł do Teatru Telewizji. Zagrał także we "Wschodach i zachodach miasta" w reż. Jacka Głomba, w "Samych" oraz "Pracypospolitej, czyli takich samych" w reżyserii Katarzyny Wolak i Pawła Wolaka i w tym przedstawieniu pomagał także w pracy reżyserskiej, w spektaklu "Marat-Sade" Petera Weissa w reż. Lecha Raczaka, "Palę Rosję! Opowieści syberyjskiej" w reżyserii Jacka Głomba czy w "Łemku" w reżyserii Jacka Głomba. W zrealizowanej niedawno "Golgocie wrocławskiej", przedstawieniu telewizyjnym Piotra Kokocińskiego i Krzysztofa Szwagrzyka w reż. Jana Komasy, zagrał sędziego. Z Janem Englertem współpracował przy powstawaniu telewizyjnego spektaklu "Rozmowy z katem" Kazimierza Moczarskiego, zagrał Józefa Duszę. Głos Grzegorza Wojdona usłyszymy też w filmach animowanych: "Włatcy móch. Ćmoki, czopki i mon-dzioły" i "1000 złych uczynków".

Aktora można obejrzeć też w najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego "Róża". Zagrał obok Marcina Dorocińskiego i Agaty Kuleszy, a film już uznawany jest za jeden z najlepszych, choć niedocenionych na ostatnim gdyńskim festiwalu. Sześć lat temu Wojdon wystąpił w mało znanym, bo niezależnym, a dobrym filmie "Motor" Wiesława Palucha, pokazującym losy młodych przyjaciół z prowincji na tle współczesnej historii. Współpracował z Bodo Koksem, zagrał tytułową rolę w filmie "Marco P. i złodzieje rowerów", gdzie był entuzjastą kolarstwa. W słynnym "Komorniku" Feliksa Falka był asystentem komornika Luq'ana, w którego wcielił się Andrzej Chyra. W "Operacji Dunaj", filmie Jacka Głomba o inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, pokazanej ciepłym, serdecznym okiem, zagrał jednego z muzyków orkiestry. Aktor grywa też w serialach. Można go zobaczyć w "Licencji na wychowanie", "Trzecim oficerze". Był w "Na Wspólnej", "Życiu jak poker", "Na dobre i na złe".

 

Małgorzata Matuszewska

Polska Gazeta Wrocławska

 

 

 


Grzegorz na scenie Lartu!