News

Lart studiO Live Search





 



Poszedłem na rok do studia teatralnego Lart studiO i bardzo dobrze mi to zrobiło. Wiedziałem, że naprawdę chcę być aktorem. Nauczyłem się sporo i dzięki temu zdałem egzaminy wstępne.

 



 



Czy pana ojciec tak jak tata Andrzejka z serialu "Egzamin z życia” rządzi połową miasta?

 

- Zdecydowanie nie. Jestem z Krakowa, a mój tata jest prawnikiem.

*I nie chciał, żeby pan kontynuował tradycję?

- To ja od zawsze, bo już od szkoły podstawowej chciałem być aktorem. Wtedy bardzo popularna była zabawa w mini playback, bardzo mi się to podobało. Powiedziałem, że chcę iść do szkoły teatralnej. A kiedy jedna z nauczycielek zaczęła się z tego śmiać zaciąłem się w sobie i jeszcze bardziej tego chciałem. W szkole średniej przez moment pojawiło się zawahanie, że może jednak lepiej iść na prawo, ale to trwało krótko.

* Tata nie rozpaczał?

- Nie, zresztą mój ojciec też bawił się w teatr i pewnie gdyby nie został prawnikiem robiłby coś takiego. Powiedział tylko: wiesz, że to nie jest łatwy kawałek chleba.

* Dostał się pan za pierwszym razem?

- Nie. Poszedłem na rok do studia teatralnego Lart studiO i bardzo dobrze mi to zrobiło. Wiedziałem, że naprawdę chcę być aktorem. Nauczyłem się sporo i dzięki temu zdałem egzaminy wstępne. Studia wspominam bardzo mile.

* A potem, po skończeniu…

- Okazało się, że nie tak łatwo o etat w teatrze. Przez rok robiłem różne inne rzeczy i byłem coraz bardziej sfrustrowany, a w końcu podjąłem decyzję, która nie była wcale łatwa - o wyjeździe do Warszawy. Do tej pory mieszkałem z rodzicami. Kiedy chciałem się wyprowadzić jeszcze w trakcie studiów, ojciec powiedział - dobrze, ale będziesz musiał się sam utrzymać. I zrezygnowałem. Teraz jednak postanowiłem przeciąć pępowinę. Dostałem się do sitcomu, który nie odniósł sukcesu, ale dzięki temu spotkałem Piotra Machalicę, Agnieszkę Suchorę i wielu wybitnych aktorów, którzy się tam pojawili. Zarobiłem na wynajęcie mieszkania, a resztę zainwestowałem w różne kursy aktorskie. Dzięki temu poznałem Teresę Kolarczyk.

* A jak trafił pan na plan "Egzaminu z życia”?

- Właśnie dzięki pani Teresie. Ona zaprosiła mnie na casting. A potem zaczęły się pojawiać inne propozycje. I chociaż kocham Kraków, to jednak tam z pracą było znacznie trudniej. Na pewno nie żałuję decyzji o wyjeździe do Warszawy. Tu przecież poznałem moją żonę.

* Pobraliście się niedawno, w czerwcu...

- Tak, po dwóch latach znajomości. Doszliśmy do wniosku, że nie ma się co dłużej zastanawiać. Jest nam z sobą tak dobrze, kochamy się więc na co czekać?

* Była podróż poślubna?

- Raczej przedślubna. Grając pierwszy raz w życiu w Black Jacka na jednej z imprez w hotelu Marriott wygrałem, nie wiem jakim cudem, wycieczkę do Egiptu. Tydzień spędziliśmy bardzo intensywnie - nurkując, jeżdżąc quadami po pustyni, żałowałem, że nie mogliśmy zostać tam dłużej, bo mieliśmy swoje zobowiązania, ale jeszcze wrócimy w te okolice.

* Od tego sezonu jest pan etatowym aktorem teatru kieleckiego. Jak pan tu trafił i czy przeprowadza się pan do Kielc?

- Nie, na razie jeżdżę między Warszawą a Kielcami. W stolicy kupiliśmy mieszkanie, we wspaniałym miejscu, blisko lasu i szybko z niego nie zrezygnujemy, bo kredyt jest na 30 lat. A do teatru w Kielcach trafiłem bardzo prosto. Szukałem stałej pracy i rozesłałem oferty. Dyrektor Piotr Szczerski zainteresował się moją propozycją.

* Znał pan wcześniej Kielce?

- Nie, pierwszy raz przyjechałem na rozmowę z dyrektorem. Teraz wiem już gdzie jest Empik, Kinoplex, bo bardzo lubię kino. Jak jest Monia to razem chodzimy gdzieś na kawę, ale jak jej nie ma to wychodzę najwyżej coś zjeść.

* Zaczyna pan bardzo ambitnie rolą Konrada w "Dziadach”. Czy o takiej roli marzy aktor?

- Szczerze? Ja akurat nie marzyłem. Zauważyłem, że jak człowiek bardzo czegoś chce i się napina to wychodzi z tego guzik. Myślę, że co ma być to będzie. A wierzę, że nic nie dzieje się przypadkowo i widać dorosłem już do tej roli skoro ją dostałem. To jest trudna rola, bardzo ciężko pracujemy, czasami wydaje mi się, że porywam się z motyką na słońce, ale mam wsparcie zespołu, tyle dobrej energii, że walczę. Chciałbym, żeby ten Konrad był jak najlepszy, a na ile będzie to autentyczne i poruszające zobaczymy.

* Ale na takim oddaleniu cierpi pana życie rodzinne?

- Monika jest stylistką i ma swoje zobowiązania jednak, jeśli to jest możliwe, jeździ razem ze mną, a ja staram się każdą wolną chwilę spędzać z nią. W sobotę po próbie wsiadam w samochód i gnam, w dwie i pół godziny jestem w domu. Lubię szybką jazdę więc nie ma problemu.

* Czy żona stylistka, dba też o pana wizerunek?

- Jak najbardziej, dobiera mi stroje, ocenia fryzurę. Zakupy najczęściej robimy razem. Czasami to ona wypatrzy jakiś ciuch dla mnie, czasami ja coś zobaczę, ale wtedy pytam ją o zdanie. To bardzo fajne. Zacząłem o siebie dbać odkąd ją poznałem.

* Wyczytałam, że uprawia pan szermierkę, jazdę konną, gra w tenisa, jeździ na nartach i tańczy. Bardzo dużo tych dyscyplin.

- Bez przesady z tymi umiejętnościami. Tak naprawdę lubię tańczyć, ale nie taniec towarzyski i jeżdżę na nartach. Z resztą dałbym sobie radę, ale bez rewelacji. A i jeszcze biegam. W domu to proste, bo mam las. W Kielcach jeszcze nie odkryłem, gdzie można pobiegać, ale i sił nie mam. Po próbach jestem dosyć wykończony, a wolne dni spędzam w domu.

* Skąd taki zapał do biegania?

- Dla zdrowia i utrzymania wagi. Mam skłonności do zaokrąglania się, lubię jeść i lubię gotować. Jestem dzieckiem telewizji, więc rano włączam telewizor, oglądam i słucham TVN24 oraz programy kulinarne. Często ściągam stamtąd przepisy. Razem z Moniką chętnie eksperymentujemy w kuchni, ale potem trzeba się poruszać.

* Proszę jeszcze powiedzieć, co będzie się działo u Andrzejka? Czy spotka wreszcie jakąś dziewczynę?

- Niestety, nie wiem. Właśnie zaczynamy kręcenie kolejnej serii odcinków, ale nie znam jeszcze scenariusza. Przyznaję, że walczyłem o to, by ułożyło się między nim a Kasią - sekretarką, żeby i jemu coś się udało, ale scenarzysta miał inny pomysł.

* Andrzejka chyba lubią wszyscy, ma pan sporo dowodów sympatii?

- Myślę, że z Andrzejkiem wiele osób się identyfikuje. Na początku mnie peszyło, gdy ktoś mnie rozpoznał, ale rzeczywiście mam takie miłe doświadczenia. Zresztą za rolę znacznie mniej sympatyczną Jonasza z "Fali zbrodni” też. Nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego ze strony widzów.

 

Lidia Cichocka

ŻYCIE GWIAZD

12 października 2007

 

 

LART- ORBITA MARZYCIELI

Absolwentami Lartu są m.in.: Paweł Małaszyński, Anna Cieślak , Dawid Ogrodnik, Urszula Grabowska, Olga Frycz, Leszek Lichota, Wojciech Urbański, Magdalena Waligórska, Grzegorz Halama, Małgorzata Buczkowska, Bartłomiej Świderski, Magda Boczarska, Monika Jarosińska, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Janusz Kruciński, Magda Turczeniewicz, Karol Pocheć, Agata Wątróbska, Andrzej Młynarczyk, Marta Chodorowska, Krzysztof Minkowski, Marcin Czarnik, Grzegorz Mielczarek, Grzegorz Wojdon ...844 ZDOBYTE INDEKSY SZKÓŁ TEATRALNYCH!

Urszula Grabowska / Lart*1996:

Nikt nie dal mi z siebie tyle, ile dostałam od prowadzących w Larcie. Polecam Lart wszystkim..

Hits: 2045

Bartosz Gelner / Lart*2008

Lart to bardzo energetyczne miejsce. To był dla mnie mega przełomowy, inaczej lepiący mnie czas.

Hits: 2235

Anna Cieślak / Lart*2000:

Przeszłam tutaj ogromną szkołę, chyba najtrudniejszą w życiu. Ja się tu naprawdę obudziłam i zaczęłam pracować.

Hits: 2442

Paweł Małaszyński / Lart*1998:

Przyjechałem tutaj i zakochałem się w tym miejscu, zakochałem się w tych profesorach i naprawdę ci ludzie, tu, nauczyli mnie stać na scenie.

Hits: 2199

Marta Nieradkiewicz / Lart*2003:

Lart to był bardzo trudny rok dla mnie jako dziewczyny, która chciała zostać aktorką. Byłam poddana ostrej krytyce. Nie było litości.

Hits: 2292

Leszek Lichota /Lart*1998:

Gdyby nie Lart to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewno by mnie nie przyjęli do żadnej szkoły. Lart dał mi dużo więcej niż 4 lata studiów.

Hits: 2205

Magda Turczeniewicz /Lart*2002:

Lart to jest takie wspaniałe miejsce, które może Wam pomóc dostać się do siebie, do swojej autentyczności.Rok w Larcie to czas odkrywania i wyzwalania.

Hits: 2075

Janusz Kruciński / Lart*1995:

Lart to jest ten rodzaj harówki, gdzie ludzie zaczynają pokonywać największe swoje słabości, zaczynają się między nimi zupełnie inne relacje.

Hits: 1993

Olga Frycz / Lart*2006:

Przyszłam do Lartu, przeszłam tutaj swoje, oczywiście... Uczyłam się przez rok. Naprawdę ciężko pracowałam.

Hits: 2270