News

Lart studiO Live Search





 



Powiedziałem ojcu: "Daj mi rok i trochę pieniędzy. Nie uda się wstąpię do wojska. Słowo" Pojechałem do studia aktorskiego Lart studiO na ul. Brzozowej na Kazimierzu. Nie byłem jakimś super zdolnym uczniem. Ta szkoła była mi przede wszystkim potrzebna do tego, żebym mógł porządnie przygotować się do egzaminów. Gównie ćwiczyłem pracę z tekstem. To była moja ostatnia szansa zdawałem do trzech szkół jednocześnie. W Łodzi mnie nie przyjęli, w Krakowie też nie. Pojechałem na odczytywanie wyników do Wrocławia. Był 26 czerwca 1998. Moje urodziny. Dzień, w którym ojciec przeszedł na emeryturę. Dzień, w którym dostałem się do wymarzonej szkoły.

 



 



Życie bierze na poważnie. Zasadniczy.Twardy, honorowy. Uzależniony od żony i syna.Na co dzień gra w Warszawskim Teatrze Kwadrat.

 

- Życie składa się z chwil fajnych i stresujących. U mnie więcej tych drugich.

Dlaczego ?

- Mam taki charakter "Wszystko biorę na poważnie". - Zbyt zależy mi wielu rzeczach, dlatego często spinam się i denerwuję. W ogóle jestem dość nerwowym facetem. Czy się boję ? Pewnie tak. Ale teraz najbardziej boję się o mojego syna. Dałem mu życie i muszę tego pilnować. Czasami zastanawiam się czy starczy mi siły.

Na co ?

- Na walkę ze strachem na przykład. Dziecko nie było zaplanowane. Przytrafiło się. Któregoś dnia moja żona po prostu przyszła do domu i powiedziała: ''Jestem w ciąży''· - Przeraziła mnie, potrzebowałem oswoić się z tą myślą. Ale nie miałem czasu. bo rozpoczęła się straszna walka... Moja żona bardzo ciężko znosiła tą ciążę. Mały urodził się 35 dni przed terminem. Najpierw szok, ale okazało się, że jest dobrze. Dostał 8 punktów skali Agpar.Wiesz, co to znaczy? Mam córkę... - No to wiesz, że 8 punktów na 10 dla wcześniaka to rewelacja. Synek ważył 2,450. Był zdrowy, silny i radosny. Dopiero kiedy przyszedł na świat, poczułem, że jestem ojcem . Kiedy go zobaczyłem wziąłem go na ręce. "To'' - To było takie malutkie: nos jak paznokieć, oczy jak guziczki... takie chuchro. Rzadko bywam w domu, jestem jak marynarz. Żona opiekuje się synem, ale ja też wszystko potrafię : przebieram, przewijam, karmię, myję... Z miłości do niego. Nie mogę się doczekać, kiedy zacznie chodzić.

Co chciałbyś z nim wtedy robić ?

- Pojedziemy nad morze. Wezmę go za rękę, będziemy chodzić po plaży, zanurzając stopy w piasku, W wodzie .On będzie mnie pytał, ja będę odpowiadał, pokazywał. To kompletnie odjazdowa sprawa objaśniać dziecku świat! Tłumaczyć: tu jest drzewo, tam morze, tego nie wolno dotykać, to jest gorące, tego nie wkłada się do buzi, pieluchy się nie je... Chciałbym być z nim jak najczęściej.Żeby jak najwięcej ze mnie mnie brał - tych dobrych rzeczy. Chcę być dla niego partnerem. Wiele dowiadywałem się od kumpli. W szkole na podwórku. Mój syn będzie wiedział, że zawsze może do mnie przyjść, o wszystko zapytać. Wszystko powiedzieć.Chcę mu dać dużo miłości żeby stał się odważnym facetem.To moje zdanie.

Może może miłość zabije ten strach.

- Kiedy trzymałem go na rękach pierwszy raz, otworzył oczy i popatrzył na mnie. Poczułem, jak skręca mi się żołądek, zaciska serce, pocą ręce, drżą nogi...Myślałem, że to emocje, ojcowska pycha.Teraz wiem, że razem z dzieckiem narodził się strach o nie.Wieczny strach. Syn dobije 50.. ja stanę się 77 - letnim staruszkiem, a nadal będę się o niego martwić. Do końca życia to będzie moje dziecko. Moja krew. Moja siła.

Ile lat miał Twój ojciec, jak się urodziłeś?

- 22

Był młodszy od Ciebie. Udzielił Ci paru rad?

- Kiedy dowiedział się, że moja żona jest w ciąży, był ze mnie dumny. Długo nie wiedzieliśmy: chłopiec czy dziewczynka, ale dla wszystkich było jasne, że marzeniem mojego ojca jest utrzymać linię. Zachować nazwisko. Byłem ostatnim z rodu, bracia ojca mają same córki. Na Boże Narodzenie rozdaliśmy prezenty. złożyliśmy życzenia... "Na koniec dorzuciłem:" - A zapomniałem powiedzieć, będziecie mieli wnuka" (śmiech). Żałuję ,że nie nie miałem kamery. Mógłbym małemu puszczać taśmę. Jak wygląda szczęśliwy dziadek.

Na jakiego mężczyznę wychował cię ojciec?

- Byłem strasznym urwisem. Ulubione zabawy to wybijanie szyb i eksperymenty z ogniem. Lubiłem podpalać różne rzeczy fotel, lampę, półkę książkami. Robiłem samoloty z papieru, podpalałem, celowałem np. w firankę, patrzyłem, jak pięknie się zapala i rzucałem się do gaszenia. Rodzice nie zaplanowali żadnego procesu wychowawczego. W domu panowała dyscyplina i często dostawałem lanie, to pamiętam. Ojciec wychował mnie, na ile potrafił. Po prostu. Szanuję go i kocham. A wyrosłem na faceta, który wie, co chce w życiu robić.

Żadnych wątpliwości?

- Po maturze przez trzy lata nie chodziłem do żadnej szkoły,nie licząc pół roku prawa, które mnie nie kręciło, więc nie bywałem na zajęciach. Były imprezy z kumplami, wypady nad morze, plaża, wino, wolność...Od czasu do czasu, żeby cokolwiek zarobić byłem kelnerem w Hotelu Gołębiewski, referentem w biurze paszportów, sprzedawałem piwo w knajpach. Cały czas wierzyłem, że dostanę się do szkoły aktorskiej. Najpierw nie przyjęli mnie do Warszawy, potem do Krakowa. Zacząłem się bać. Nawet nie o siebie wiedziałem, że nie przewalę życia, że jakoś, je sobie ułożę. Bałem się o rodziców. Dla nich to był ból mówili: "Nie masz studiów, nie masz pracy, bumelujesz. Lata lecą. Tak być nie może". - Wtedy zawarłem z ojcem układ. Obaj uznaliśmy, że trzeba coś z tym zrobić Układ ostatniej szansy. Bardzo chciałem być aktorem. Ojciec tego nie rozumiał ale szanował. Pochodzę z klanu wojskowego. Od pokoleń wszyscy pracują w wojsku.Tata,mama mojej mamy, dziadek mojej mamy, ojciec ojca, babcia, czyli mama ojca...Kobiety w wojskowej administracji, mężczyźni w służbie. Wojsko to życie mojej rodziny. Moi kumple bronili się przed wojskiem, starali się o jak najgorsze kategorie. W końcu też dostałem bilecik. Ojciec powiedział: "Idź, zachowaj się godnie, bądź normalny, zdobądź kat. A. Nie daj Bóg nie dostaniesz się na aktorstwo za trzecim razem, to wstąpisz do wojska, awansujesz, pójdziesz na oficera. Nie możesz całe życie czekać na ten jeden egzamin i zastanawiać się czy go kiedyś zdasz". Miał rację, powiedziałem OK. Zawarliśmy umowę. Koszary alternatywą dla aktorstwa.

Zaskakujesz mnie.

- Wojsko mnie nawet pociągało. Ulga, że niepewność się wreszcie skończy. Że będę miał pracę, jakieś pieniądze, zacznę normalne życie.Przestanę się szarpać, bać, denerwować. A z drugiej strony, jak patrzyłem na moich kumpli wychodzących z wojska, robiło mi się nieswojo.To już nie byli moi weseli koledzy, pierwsi do wygłupów. Już nie miałem z nimi kontaktu. Byli dziwni, zrezygnowani, zmęczeni. Jakby już życie przeżyli. Wojsko ich "przeżuło". - Nie chciałem w to wierzyć. Całe moje dzieciństwo jest związane z wojskiem. To co pamiętam było idealistyczne. Mnóstwo, czasu spędziłem z żołnierzami na strażnicach, na poligonach. Zajadałem się z nimi grochówką i kajzerkami z masłem.Do końca życia nie zapomnę ich smaku. Najlepsze bułki, najlepsze masło jakie kiedykolwiek jadłem. Patrzyłem, jak żołnierze ćwiczą, jak czyszczą broń, biegałem po polu i zbierałem im łuski. Miałem osiem lat jak pozwolili mi postrzelać z kałasznikowa. Na leżąco. Jeden żołnierz przytrzymywał mnie za barki, drugi siedział na nogach, żeby siła wystrzału nie porwała mnie ze sobą. A ja puściłem sobie serię z karabinu. Fenomenalne przeżycie.

Już nie będziesz strzelać, chyba,ż e na ekranie.

- Powiedziałem ojcu: "Daj mi rok i trochę pieniędzy. Nie uda się wstąpię do wojska. Słowo "Pojechałem do Krakowa do studia aktorskiego Lart studiO na ul.Brzozowej na Kazimierzu. Nie byłem jakimś super zdolnym uczniem. Ta szkoła była mi przede wszystkim potrzebna do tego, żebym mógł porządnie przygotować się do egzaminów.Gównie ćwiczyłem pracę z tekstem. To była moja ostatnia szansa zdawałem do trzech szkół jednocześnie. W Łodzi mnie nie przyjęli, w Krakowie też nie. Pojechałem na odczytywanie wyników do Wrocławia. Był 26 czerwca 1998. Moje urodziny. Dzień, w którym ojciec przeszedł na emeryturę. Dzień, w którym dostałem się do wymarzonej szkoły.

Zadzwoniłeś do ojca?

- Ojciec pojechał do Wrocławia razem ze mną. Wtedy pod tablicą wyników po raz pierwszy w życiu zapaliłem papierosa w jego obecności. Ojciec wiedział, że palę od lat, ale przez szacunek nigdy nie paliłem przy nim. Kiedy obaj zobaczyliśmy,że jestem na liście przyjętych, powiedział: "No to zapal". Od razu wypaliłem trzy fajki. Na moje miejsce w wojsku wskoczyła siostra.

Żartujesz.

- Jest młodsza ode mnie o dwa lata. Ale przy niej w wojsku mógłbym ewentualnie robić za słupek graniczny. Odkąd pamiętam, nic jej nie interesowało, tylko wojo, wojo, wojo. Pobudki o piątej rano, musztry, składanie broni strzelanie, poligon- to jej żywioł. Jak dzwoniłem z Wrocławia do domu zapytać, co słychać, ojciec mówił z dumą : "Twoja siostra dostała piątkę z kałasza". Chodziło strzelanie z kałasznikowa. Chciała jechać do Iraku. Zdała wszystkie testy, przeszła egzaminy, wpisali ją na listę. Moim zdaniem przesadziła. Powiedziałem jej, że chyba cierpi na niedobór ołowiu w organizmie. Śmierć polskich żołnierzy trochę ją ostudziła. Przygotowuje się do egzaminów do szkoły oficerskiej.

Żonę pewnie poznałeś w dzieciństwie na poligonie.

Moją żonę po raz pierwszy zobaczyłem w przedszkolu.Okazało się, że mieszkamy na tym samym osiedlu. 60 metrów od siebie. Chodziliśmy do jednej klasy w podstawówce. Przez te osiem lat zamieniłem z nią może trzy zdania. "Zobaczyłem" Zobaczyłem ją dopiero w liceum. Pamiętam doskonale. Początek drugiej klasy, przerwa, stoję przy oknie, ona schodzi po schodach. Pytam kumpla : ''Kto to jest?'' "No co ty? Nie wygłupiaj się, przecież to Aśka". Stałem tak może pięć minut, patrzyłem na nią, w końcu powiedziałem : "Będzie moją żoną".

Nie "kupuję" tej bajki.

- Przysięgam na głowę mojego dziecka, mówię prawdę...

A potem żyli długo i szczęśliwie...

- Nie zapowiadało się. Nie zwracała na mnie uwagi. Męczyłem się, wysilałem, podrywałem, co chwila coś proponowałem. Od czasu do czasu poszła ze mną do kina, na spacer, na lody. potem "zrywała". Takie szczeniackie podchody, bez sensu. Dopiero po maturze, 25 listopada, u mnie w domu, w moim pokoju, powiedziała tak. Że będzie ze mną.


 

Paweł na scenie Lartu!

 

 

 

Paweł Małaszyński / Lart*1998: Jestem wdzięczny Lartowi, profesorom, z którymi miałem zajęcia

 

Paweł Małaszyński / Lart*1998: Jestem z Lartem całym sercem.

 

Paweł Małaszyński / Lart*1998: W Larcie przygotowywałem się do egzaminów

 

 

LART- ORBITA MARZYCIELI

Absolwentami Lartu są m.in.: Paweł Małaszyński, Anna Cieślak , Dawid Ogrodnik, Urszula Grabowska, Olga Frycz, Leszek Lichota, Wojciech Urbański, Magdalena Waligórska, Grzegorz Halama, Małgorzata Buczkowska, Bartłomiej Świderski, Magda Boczarska, Monika Jarosińska, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Janusz Kruciński, Magda Turczeniewicz, Karol Pocheć, Agata Wątróbska, Andrzej Młynarczyk, Marta Chodorowska, Krzysztof Minkowski, Marcin Czarnik, Grzegorz Mielczarek, Grzegorz Wojdon ...802 ZDOBYTE INDEKSY SZKÓŁ TEATRALNYCH!

Urszula Grabowska / Lart*1996:

Nikt nie dal mi z siebie tyle, ile dostałam od prowadzących w Larcie. Polecam Lart wszystkim..

Hits: 1204

Bartosz Gelner / Lart*2008

Lart to bardzo energetyczne miejsce. To był dla mnie mega przełomowy, inaczej lepiący mnie czas.

Hits: 1251

Anna Cieślak / Lart*2000:

Przeszłam tutaj ogromną szkołę, chyba najtrudniejszą w życiu. Ja się tu naprawdę obudziłam i zaczęłam pracować.

Hits: 1402

Paweł Małaszyński / Lart*1998:

Przyjechałem tutaj i zakochałem się w tym miejscu, zakochałem się w tych profesorach i naprawdę ci ludzie, tu, nauczyli mnie stać na scenie.

Hits: 1232

Marta Nieradkiewicz / Lart*2003:

Lart to był bardzo trudny rok dla mnie jako dziewczyny, która chciała zostać aktorką. Byłam poddana ostrej krytyce. Nie było litości.

Hits: 1284

Leszek Lichota /Lart*1998:

Gdyby nie Lart to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewno by mnie nie przyjęli do żadnej szkoły. Lart dał mi dużo więcej niż 4 lata studiów.

Hits: 1271

Magda Turczeniewicz /Lart*2002:

Lart to jest takie wspaniałe miejsce, które może Wam pomóc dostać się do siebie, do swojej autentyczności.Rok w Larcie to czas odkrywania i wyzwalania.

Hits: 1234

Janusz Kruciński / Lart*1995:

Lart to jest ten rodzaj harówki, gdzie ludzie zaczynają pokonywać największe swoje słabości, zaczynają się między nimi zupełnie inne relacje.

Hits: 1115

Olga Frycz / Lart*2006:

Przyszłam do Lartu, przeszłam tutaj swoje, oczywiście... Uczyłam się przez rok. Naprawdę ciężko pracowałam.

Hits: 1309