News

Lart studiO Live Search





 



Musimy być cały czas na pełnych obrotach. Już w Krakowie, w Lart studiO uczono nas, że aktor odpowiada nie tylko za siebie, ale za cały zespół i jeśli zdarzy się, że na scenie ktoś z nas będzie potrzebował pomocy – zapomni tekstu, jest w gorszej kondycji przez problemy w życiu osobistym, wtedy może zawsze liczyć na partnera, ponieważ to od wzajemnego zaangażowania w scenę, będzie zależał jej efekt finalny.

 



 



Była muzą Witkacego w "Mistyfikacji" oraz jedną z kobiet Przemysława Salety w "Bokserze". Ma za sobą także role w kilku serialach. Pojawia się między innymi w "M jak miłość". Pochodząca z Kielc Anna Janik spełnia swoje marzenia o aktorstwie. Do szkoły teatralnej dostała się za trzecim razem.

 

- Wcześniej skończyłam w Krakowie Lart studiO, policealną szkołę przygotowawczą do szkoły teatralnej – wyjaśnia Ania Janik. – Wiele osób mi mówiło, że bardziej pasuję do filmu, niż do teatru. Dlatego najpierw zdawałam do łódzkiej "filmówki", a dopiero później do uczelni w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu.

MUZA WITKACEGO

Dostała się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. Ma już pewien dorobek aktorski. Pojawiła się w kilku filmach. Zagrała miedzy innymi jedną z muz Witkacego w "Mistyfikacji".

- Miałam pięć dni zdjęciowych. To była rola epizodyczna, ale dzięki niej pracowałam z mistrzem Jerzym Stuhrem, a także ze znakomitą Ewą Błaszczyk, Ewą Kasprzyk czy Maćkiem Stuhrem – wymienia. – Miałam okazje poznać osoby, które podziwiam.

Ania wciela się w rolę "Bardotki", w filmie przedstawionej jako jedna z muz Witkacego. - Informację o castingu dostałam na kilka godzin przed jego terminem. Przesłuchanie zaplanowane zostało w Krakowie, a ja byłam w tym czasie w... Warszawie! Szczęśliwie się złożyło, że zdążyłam szybko kupić sukienkę i pończochy – ponieważ na początku miałam startować do roli kobiety lekkich obyczajów – i wsiadłam w pierwszy pociąg do Krakowa. Jak się później okazało, charakteryzacja i reżyser filmu Jacek Koprowicz zdecydowali podczas spotkania, że przyporządkują mi inną postać, do której poszukiwania trwały już podobno od dłuższego czasu. Niezwykle ekscytująca była metamorfoza, której później miałam zostać poddana, ponieważ zagrałam mając na głowie krótką blond perukę i bardzo wyrazisty makijaż. Właśnie podczas tego castingu zapadła decyzja, że to ja wcielę się w jedną z fantazji Witkacego, Brigitte Bardot.

BLONDYNKA - BRUNETKA

Dla roli jest w stanie zmienić swój wygląd. Tak było w przypadku filmu "Bokser" w reżyserii Tomasza Blachnickiego. Gra w nim jedną z żon Przemysława Salety (w tej roli Szymon Bobrowski).

- Musiałam być blondynką. Peruka nie wchodziła tym razem w grę, więc musiałam przefarbować włosy. W tym samym czasie trwały egzaminy do szkoły aktorskiej, gdzie zdając, chciałam się zaprezentować w moim naturalnym kolorze włosów, czyli jako brunetka. Jednego dnia, na planie byłam więc blondynką, następnego dnia były egzaminy, więc znów byłam brunetką, kolejny dzień na planie blond i znów egzaminy i zmiana koloru na ciemny – śmieje się. – Po tych zabiegach moje włosy musiały przejść długą rehabilitację, ale cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. Myślę, że miałam naprawdę dużo szczęścia, że tak na zakładkę udało się wszystko pogodzić.

Jak bardzo byłaby w stanie zmienić się dla roli? – Przywiązuje dużą wagę do swojego wyglądu, ponieważ jest to moje narzędzie pracy. Jednak kiedy charakteryzacja wymaga ode mnie metamorfozy, na przykład przefarbowania czy ścięcia włosów, nie mam z tym problemu. Przeciwnie, traktuję to jako część procesu, podczas którego chcę jak najlepiej poznać i zrozumieć postać, nad którą pracuję w danym projekcie. Charakteryzacja jest bardzo ważna, ale dla aktora najistotniejsza jest jego wewnętrzna praca. Ciało jest jednym z narzędzi, dlatego tak ważne jest, aby utrzymywać je w odpowiedniej kondycji. Wszystko zależy od roli – odpowiada.

C JAK CASTING

Żeby ją dostać, trzeba brać udział w castingach. – Zawsze trzymam kciuki za wszystkie moje koleżanki, które razem ze mną startują w castingach. Zawiść, zazdrość nie są potrzebne. Poza tym, uważam, że pejoratywne nastawienie nie służy głównie samemu zainteresowanemu, wręcz odwrotnie, sprawia, że myśli są rozproszone, a nie skupione na temacie, który w tym momencie powinny obsługiwać. Nigdy nie wiadomo, komu się uda, a komu nie, nie wiadomo, kto się wpisze w typ reżysera, w typ postaci, którą on chce powołać do życia – zdradza. – Jestem tego dobrym przykładem. Miałam taką zabawną sytuację, kiedy zostałam wysłana na casting do serialu "M jak miłość". Jak się okazało, poszukiwano jasnowłosej bohaterki, więc były same blondynki, a wśród nich ja, jedna czarna owca – śmieje się. - Byłam przekonana, że nie mam najmniejszych szans. Zastanawiałam się, dlaczego moja agentka kazała mi tam przyjść. A jednak spodobałam się i dostałam rolę. Wprawdzie inną niż ta, do której był organizowany wówczas casting, ale udało się. W serialu "M jak miłość" Ania gra dziewczynę Olka (w tej roli Kuba Konieczny), o którego względy ubiega się Ula, jedna z córek Mostowiaków. – Ula będzie chciała wejść między nas. Z tego będą wynikały różne sytuacje, ale nie mogę ich zdradzić – śmieje się.

SZCZĘŚCIE PRZEDE WSZYSTKIM

Choć jak sama mówi, jest dopiero na początku aktorskiej drogi, wie, że nie jest ona łatwa. – Mówi się, że w tym zawodzie ważny jest talent, ale jeszcze bardziej ciężka praca, dzięki której przez cały czas się rozwijamy. Konkurencja jest ogromna, dlatego trzeba też mieć szczęście, a także pokorę, aby dostać szansę i stawić jej czoła – wyjaśnia. Do trudnej pracy, aktor przygotowuje się już na studiach. –Trzeba zagryźć zęby i robić swoje. Aktor ma prawo nie być na scenie tylko wtedy jak jest martwy – żartuje. – Musimy być cały czas na pełnych obrotach. Już w Krakowie, w Lart studiO uczono nas, że aktor odpowiada nie tylko za siebie, ale za cały zespół i jeśli zdarzy się, że na scenie ktoś z nas będzie potrzebował pomocy – zapomni tekstu, jest w gorszej kondycji przez problemy w życiu osobistym, bądź ma syndrom "drugiego dnia" - wtedy może zawsze liczyć na partnera, ponieważ to od wzajemnego zaangażowania w scenę, będzie zależał jej efekt finalny. Choć aktorstwo jest największą pasją Ani, to ona twardo stąpa po ziemi. Dlatego studiuje także germanistykę.

- Chcę mieć alternatywę, jaką daje język – wyjaśnia. – Chyba mam smykałkę do nauki języków. Poza tym zamierzam składać moje CV również do agencji aktorskich za granicą. A kto wie, może w przyszłości będę... tłumaczem? Studia zaczęła na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Z racji drugiego kierunku i dodatkowych zajęć miałam indywidualną organizację zajęć. Mało pojawiałam się w Kielcach, więc wszystkie zaliczenia zostawiłam na wrzesień. Po zdaniu egzaminów przeniosłam się na zaoczną germanistykę na Uniwersytecie Wrocławskim – mówi.

UPRAGNIONA ROLA

Minione wakacje miała bardzo pracowite. Sierpień spędziła nad książkami, a wcześniej występowała na krakowskim Kazimierzu. - Znajomy prowadzi tam restaurację. Zaproponował mi, żebym u niego występowała. Przygotowałam repertuar. Śpiewanie w języku hebrajskim nie było najłatwiejsze, zwłaszcza wymowa, ale dałam radę – śmieje się. Od kilku lat Ania Janik pracuje też jako modelka.Jej twarz pojawia się w wielu miejscach Krakowa, ale kilka lat temu była na billboardach reklam w całym kraju. Brała wówczas udział w kampanii społecznej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Przyznaje, że choć jest dobrze zorganizowana czasami brakuje jej czasu. – Na przykład na spotkania z najbliższymi. Ale na szczęście są telefony, Internet. One bardzo pomagają w kontaktach – pokazuje na swoją "komórkę". Ale nawet jeśli jest bardzo zajęta stara się jak najwięcej wolnego wygospodarować dla swojego chłopaka.

– Poznaliśmy się w szkole przygotowującej do szkoły teatralnej. Sebastian jest rewelacyjnym aktorem, gra w Teatrze Bagatela. Można go zobaczyć między innymi w "Seksie nocy letniej" Woddyego Allena, w reżyserii Andrzeja Majczaka – zdradza. Teraz Ania czeka na swoją wielką szansę.

- Dostałam propozycję zagrania głównej roli pełnometrażowym filmie. Co to będzie, tego na razie nie mogę zdradzić. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało – uśmiecha się.

 

Dorota Klusek

echodnia.eu

4 marca 2012

 

 


Ania na scenie Lartu!

 

 

 

LART- ORBITA MARZYCIELI

Absolwentami Lartu są m.in.: Paweł Małaszyński, Anna Cieślak , Dawid Ogrodnik, Urszula Grabowska, Olga Frycz, Leszek Lichota, Wojciech Urbański, Magdalena Waligórska, Grzegorz Halama, Małgorzata Buczkowska, Bartłomiej Świderski, Magda Boczarska, Monika Jarosińska, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Janusz Kruciński, Magda Turczeniewicz, Karol Pocheć, Agata Wątróbska, Andrzej Młynarczyk, Marta Chodorowska, Krzysztof Minkowski, Marcin Czarnik, Grzegorz Mielczarek, Grzegorz Wojdon ...844 ZDOBYTE INDEKSY SZKÓŁ TEATRALNYCH!

Urszula Grabowska / Lart*1996:

Nikt nie dal mi z siebie tyle, ile dostałam od prowadzących w Larcie. Polecam Lart wszystkim..

Hits: 2093

Bartosz Gelner / Lart*2008

Lart to bardzo energetyczne miejsce. To był dla mnie mega przełomowy, inaczej lepiący mnie czas.

Hits: 2288

Anna Cieślak / Lart*2000:

Przeszłam tutaj ogromną szkołę, chyba najtrudniejszą w życiu. Ja się tu naprawdę obudziłam i zaczęłam pracować.

Hits: 2502

Paweł Małaszyński / Lart*1998:

Przyjechałem tutaj i zakochałem się w tym miejscu, zakochałem się w tych profesorach i naprawdę ci ludzie, tu, nauczyli mnie stać na scenie.

Hits: 2260

Marta Nieradkiewicz / Lart*2003:

Lart to był bardzo trudny rok dla mnie jako dziewczyny, która chciała zostać aktorką. Byłam poddana ostrej krytyce. Nie było litości.

Hits: 2352

Leszek Lichota /Lart*1998:

Gdyby nie Lart to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewno by mnie nie przyjęli do żadnej szkoły. Lart dał mi dużo więcej niż 4 lata studiów.

Hits: 2258

Magda Turczeniewicz /Lart*2002:

Lart to jest takie wspaniałe miejsce, które może Wam pomóc dostać się do siebie, do swojej autentyczności.Rok w Larcie to czas odkrywania i wyzwalania.

Hits: 2132

Janusz Kruciński / Lart*1995:

Lart to jest ten rodzaj harówki, gdzie ludzie zaczynają pokonywać największe swoje słabości, zaczynają się między nimi zupełnie inne relacje.

Hits: 2048

Olga Frycz / Lart*2006:

Przyszłam do Lartu, przeszłam tutaj swoje, oczywiście... Uczyłam się przez rok. Naprawdę ciężko pracowałam.

Hits: 2322