News

Lart studiO Live Search





 



Od dziecka mówiłem, że pójdę do "łódzkiej filmówki", bo Czarek Pazura też ją skończył. Później musiałem walczyć z jego przyruchami, takimi zachowaniami, które mi jakoś weszły w krew. Udało to się właśnie w Szkole w Larcie. Później zdawałem właśnie do Łodzi, po roku w Larcie... i się udało. Egzamin w Łodzi był dla mnie najłatwiejszy, bo tutaj się szuka człowieka i tego jaki on jest.

 



 



Rozmawiamy z Dawidem Pokusą - studentem IV roku Wydziału Aktorskiego na PWSFTviT im. Leona Schillera w Łodzi. Obecnie Dawid poszukuje pracy w swoim zawodzie, a można zobaczyć go na deskach łódzkiego teatru Studyjnego, w spektaklu Dyplom z miłości.

 

Jesteśmy kilkanaście dni po wynikach show Zostań Gwiazdą Filmową. Powiedz jak wrażenia, refleksje po udziale w takim przedsięwzięciu?

Na pewno są to duże wrażenia i emocje. Pojawiają się nowe propozycje. Nawet jeżeli zająłem drugie miejsce, to prowadzi to wszystko do tego, że droga artystyczna w kierunku aktorskim, który sobie wymarzyłem, układa się dobrze. Producent dzwonił do mnie i prosił, żebym się nie martwił, bo jakaś rola będzie czekać na mnie. Także mogę spać spokojnie.

Czyli się opłacało. Skąd w ogóle pomysł, aby się zgłosić do castingu?

Do programu zgłosiłem się przypadkowo. Dostałem informacje na maila, że jest casting do filmu. Wysłałem swoje zgłoszenie, zdjęcia. Potem dostałem informacje, że muszę wysłać jeszcze sms-a za pięć złotych… No to wysłałem (śmiech). Mówię: „zobaczymy co będzie”. I nagle się okazuje, że ze wszystkich ludzi z Polski zająłem pierwsze miejsce. Wielka Gala w Warszawie - Luksusowa Marka Roku. Wraz z Magdą Kasperską z Krakowa wygraliśmy pobyt w Hotelu Intercontinental. Tam mogliśmy sobie imprezować (śmiech).

Program programem, ale przecież aktor nie może się skupiać tylko na jednej rzeczy. Można gdzieś Cię zobaczyć? Co robisz poza szkołą filmową?

Jeżeli chodzi o dalsze losy, to mam cztery propozycje występu w filmach, o których na razie nie chcę mówić.

Tajemnica..?

(śmiech) Tajemnica... Dlatego, że w tym zawodzie wciąż dużo się zmienia. Dzisiaj jestem ja, a jutro ktoś z produkcji powie: „Wolimy Tego” i wtedy odpadam.

A skąd pomysł, aby pójść do łódzkiej Filmówki? Nie żałujesz tej decyzji?

(śmiech) Nie żałuje, chociaż cierpiałem z tego powodu.

Dlaczego?

Przez pierwsze dwa lata byłem zagrożony… Mówiono mi, że do tego zawodu nie nadaję się. Chciano mnie wyrzucić. Z mojego roku wszyscy przetrwali, dwadzieścia trzy osoby skończą ten rocznik. Wspaniali ludzie i bardzo im kibicuje. Chciałbym, aby każdy z nas dostał pracę, naprawdę. Jeżeli chodzi o opiekuna, to jest nim Michał Staszczak. Jego nauki zacząłem doceniać właściwie dopiero na czwartym roku. Powtarzałem w myślach "o co ci człowieku chodzi?". A on tak naprawdę chciał wskazać nam drogę - jak pozostać człowiekiem po szkole. Być otwartym na drugą osobę i nie gwiazdorzyć. Cytuję jego słowa: "Nie wierzę w kreację". Zgadzam się z tym. Udało mi się skończyć szkołę, ale wspomnienia jakieś tam przykre pozostają. Wyleciały cztery osoby z obecnie drugiego i dwie osoby z pierwszego roku Wydziału Aktorskiego. Ja tego nie pochwalam. Jeżeli ktoś przyjmuje takie osoby na PWSFTviT, to powinien jednak trochę je wspierać. A to, że nie potrafią osoby w dziekanacie rozmawiać z takimi ludźmi to jest ich problem, a nie studentów. Tym bardziej, że są łódzcy reżyserzy, których bardzo cenię. Mariusz Grzegorzek, Małgorzata Bogajewska, Jacek Orłowski, Agata Duda-Gracz. Jest dwójka reżyserów, którzy oprócz tego, że są reżyserami czują się „bogami”. To Waldemar Zawodziński oraz Grzegorz Wiśniewski. To osoby, które mają teraz duże wpływy na naszym wydziale. Wierzę w to, że w końcu jakoś trafi do nich świeżość ludzi, energia młodych studentów aktorstwa i nie będą odrzucani po prostu przez to, że w jakiś sposób im nie wychodzi... tam jest napędzany niepotrzebny według mnie wyścig. Gdyby tak wszyscy zaczęliby się wspierać... Komuś się udaje i może też grupę podciągnąć do góry.

W takim razie powiedz skąd pomysł, żeby zostać właśnie aktorem?

Aktorem chciałem zostać już w wieku 7-8 lat. Wtedy był przełom. Przez Cezarego Pazurę, który jest absolwentem naszej Szkoły. Moja fascynacja jego osobą i sposobem gry. Nawet Marek Perepeczko wypowiadał się w wywiadach, że „Cezary ma specyficzny rodzaj komikowania. Nie każdy aktor to potrafi. Nienawidzę go za to.” (śmiech) i zaczął się śmiać. Pan Marek Perepeczko... świętej pamięci... sposób jego wypowiedzi budził ogromny szacunek. To jak mówił, jak się wypowiadał było kulturą słowa i to co powiedział na temat Cezarego wpłynęło na mnie tak, że tym bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że to co on robi jest mistrzostwem jeśli chodzi o aktorstwo. Później musiałem walczyć z jego przyruchami, takimi zachowaniami, które mi jakoś weszły w krew. Udało to się właśnie w Szkole w Larcie. Zanim zdawałem tutaj zdawałem do Warszawy. Chciałem zapomnieć o tym „czarkowym piętnie”, które za mną szło. Od dziecka mówiłem, że pójdę do "łódzkiej filmówki" (teraz nie lubię tego potocznego określenia), bo Czarek Pazura też ją skończył. (śmiech) Ale uciekałem od tego… Później zdawałem właśnie do Łodzi, po roku w Larcie... i się udało. Egzamin w Łodzi był dla mnie najłatwiejszy, bo tutaj się szuka człowieka i tego jaki on jest.

Dostałeś się za pierwszym razem, to spory sukces…

Do Łodzi tak… Do Krakowa za drugim, a do Warszaw nie dostałem się wcale. Sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo tam chodziło o kobietę... Ona pracowała w Warszawie. Tak… moją słabością są kobiety… To jest jakby „demon”, który nade mną wisi i jedyna rzecz, która może mnie w tym życiu zniszczyć tak naprawdę (śmiech). Obecnie pracuję nad odzyskaniem łódzkiej miłości...

Kobiety nie są takie złe…

(śmiech) Wierzę, że nie, ale boje się ich. (śmiech)

Co by nie mówić, dzięki temu wszystkiemu jesteś już na czwartym roku. Co dalej?

Mam mieszkanie w Warszawie, mam akademik w Łodzi… Kursuję, „castinguję” się. Czekam na propozycje, szukam pracy. Teraz gramy „Dyplom z miłości”. Bardzo mile wspominam współpracę z Robertem Glińskim. To był człowiek, który obudził moją wrażliwość na polu bardziej skromnym, niż forma. Wyniosłem z tej lekcji bardzo wiele. To na pewno będzie procentowało w przyszłej pracy zawodowej.

A gdybyś miał wybierać - teatr czy telewizja?

Na początku chciałbym się skupić na filmach. Następnie być promocją dla teatru, w którym będę pracował. To, że mi się jakoś udaje, to nie znaczy, że się wyprę na kolegów z pracy, tylko właśnie tym kolegom mogę wskazać inną drogę.

Masz marzenia co do roli, którą chciałbyś odegrać albo co do ludzi, z którymi chciałbyś współpracować na dzień dzisiejszy?

Chciałbym zrobić łódzki projekt. We wrześniu ruszyłyby próby z czwartym rokiem Szkoły Filmowej. Łódzki spektakl - nie szkolny. Będę się starał o dofinansowanie z Łodzi. Premiera miałaby się odbyć w rocznicę śmierci Macieja Korwina- on również skończył PWSFTviT na wydziale aktorskim, działał w Łodzi. Przeniósł się do Gdyni, tam był dyrektorem teatru od 1995 roku. No i właśnie na jego cześć chciałbym ożywić musical, który on wcześniej stworzył właśnie w Gdyni i Gliwicach… użyć świeżość, młodość... Zaprosić ludzi, z którymi pracował, żeby to jakoś uczcić... w rocznicę jego śmierci, złożyć hołd mojemu mistrzowi... Jednemu z mistrzów.

Wspomniałeś wcześniej o swoich aktorskich autorytetach… Kto jeszcze Cię inspiruje?

Jest wielu aktorów… Moimi autorytetami zawsze byli Cezary Pazura i Al Pacino. Kiedy przyszedłem do szkoły to poznałem Bronisława Wrocławskiego i się zachwyciłem. Dla mnie jest to aktor idealny. On mnie szokuje, to jest po prostu mistrz. Jeżeli w jego wieku miałbym taki apetyt do tego zawodu, to mógłbym sobie powiedzieć na łożu śmierci: „Stary te lata były warte takiej pracy, osiągnąłeś poziom artystyczny, który wskazał Ci właśnie mistrz Bronisław Wrocławski.”

Wszystko przed Tobą…

Racja, wszystko przede mną, ale ja nie wiem właśnie skąd Pan Bronisław bierze siłę i energię na pożytkowanie tego, co robi w swojej pracy... Myślę, że to był i jest mistrz wielu aktorów, których wychował w swojej szkole. To pewnie siła miłości...

Wróćmy na chwilę do Twoich planów zawodowych. Jesteś z Lęborka. Wiążesz swoją przyszłość ze swoim rodzinnym miastem czy jednak widzisz się jako mieszkaniec dużej metropolii?

Hm…(śmiech) Na razie mam dużo energii i chciałbym podróżować między miastami. Nie wiem czy związałbym się na stałe teraz z jakimś teatrem, ale jestem otwarty na takie jednorazowe projekty. I to jest tak samo Łódź, Warszawa, rodzinne strony, czyli Gdynia, Gdańsk. Tam może bym się kiedyś osiedlił, ale nie wiem jak życie mnie pokieruje. Na razie chciałbym tak skakać. Poza tym w Lęborku nie ma teatru, ale jest zdolna młodzież...

A przez cztery lata studiów znalazłeś w Łodzi jakieś miejsca tylko dla siebie?

Spędzam tu dużo czasu, ale w zamknięciu. Łódź kojarzy mi się właśnie z takim trochę szkolnym więzieniem, zakonem, który przebiegał od godziny 9 rano do 22 od pierwszego dnia tygodnia do ostatniego. Szkoła Filmowa to jednak wiele wyrzeczeń. Zero życia prywatnego… Powiem szczerze, że kontakty, które były wcześniej trochę się urwały. Teraz je odnawiam. Nie żałuje tego, bo myślę, że to miało na celu poruszyć naszą wrażliwość, przemyślenia na temat własnej osoby, a trochę rozhuśtania naszej wyobraźni artystycznej (śmiech) To kieruje nas na różne strony.

Ale chyba Łódź nie kojarzy Ci się z samymi negatywnymi obrazami?

Mimo wszystko coś Cię tutaj ciągnie… Ja mimo wszystko jestem bardzo emocjonalnie związany ze szkołą i czegokolwiek bym nie mówił... - że tam jakoś cierpiałem, to mimo wszystko te cierpienia powodują pewne uzależnienie... niedokończone sprawy. Chce się spotkać z tymi reżyserami, o których mówiłem. Porozmawiać z Panem Grzegorzem, z Panem Waldemarem na czym to wszystko polega. Dlaczego tak podchodzą do młodych ludzi. Bardzo wierzę w swój pierwszy rok, który wychowywaliśmy razem z kolegami przez fuksówkę. Właśnie ich opiekunem jest Waldemar Zawodziński. Ja cierpię razem z nimi i teraz tego nie widać... ale jak te osoby wyleciały... to nie mogłem się pozbierać, nie wiedziałem o co chodzi. To jest trochę smutne. A jeżeli chodzi o takie pozytywne miejsca w Łodzi to... wychodzę z ZOO i bardzo się cieszę… Ogród Botaniczny również… to są takie zielone miejsca, które ożywają wiosną. Ja też wtedy się bardziej budzę do życia i tak przechadzam się Piotrkowską, tymi parkami…

Sentyment do Łodzi na pewno w Tobie pozostanie. Na pewno…

Jest jeszcze Śródmiejskie Forum Kultury (od stycznia Dom Literatury w Łodzi – przyp.). Pani Teresa Stokowska-Gajda pracuje nad otwarciem łódzkiej sceny i mamy mieć koncert aktorsko-wokalny „Pieśń o chmurze” wg Bertolta Brechta. Za reżyserię odpowiada Warszosław Kmita i Stokowska-Gajda. Żyję też tym Spektaklem. Pani Teresa spowodowała, że bardziej uwierzyłem w siebie - co w szkole było ciężkie, tak (śmiech) świat jest przewrotny i nie wiadomo, który człowiek na naszej drodze stanie i pomoże nam uwierzyć w siebie. Może jestem trochę nadwrażliwy i jednego dnia w siebie wierzę, zaś drugiego się budzę i nie wiem co ja tutaj robię (śmiech).

Musisz być jednym z najlepszych, skoro jesteś już prawie absolwentem. Na jedno miejsce do łódzkiej filmówki jest wielu chętnych i niewielu się udaje. Trochę wiary w siebie!

No tak. Rozmawiałem z jednym profesorem z naszej szkoły i powiedział, że egzamin wstępny można inteligentnie oszukać. A później wychodzi, czy ktoś naprawdę jest w tej miłości do zawodu. Ja zawsze byłem i jeżeli ktoś chciał mi tę miłość odebrać, to ja nie wiedziałem co jest ze mną nie tak. Jedynymi argumentami było: „Dawid uśmiechaj się więcej na korytarzu”, „Dawid im dłużej jesteś w tej szkole, tym mniej Ciebie znam”. Oprócz mnie były zagrożone jeszcze trzy osoby z roku. A one miały bardziej bezpośrednie uwagi, nie chcę ich przytaczać. A sam żyłem właśnie w takiej (śmiech) mgle, o co chodzi, dlaczego chcą Ciebie wyrzucić? Do dzisiaj nie wiem, ale może kiedyś się dowiem.

Na koniec powiedz nam czego możemy życzyć Dawidowi Pokusie?

Pozostania człowiekiem.

W takim razie życzymy Ci tego z całego serca. Dziękujemy Ci Dawid za rozmowę i oczywiście życzymy sukcesów!

Dziękuję bardzo.

 

Agnieszka Malinowska i Aleksandra Tusińska

plasterlodzki.pl

07 marca 2013

 


Dawid na scenie Lartu!

 

 

 

LART- ORBITA MARZYCIELI

Absolwentami Lartu są m.in.: Paweł Małaszyński, Anna Cieślak , Dawid Ogrodnik, Urszula Grabowska, Olga Frycz, Leszek Lichota, Wojciech Urbański, Magdalena Waligórska, Grzegorz Halama, Małgorzata Buczkowska, Bartłomiej Świderski, Magda Boczarska, Monika Jarosińska, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Janusz Kruciński, Magda Turczeniewicz, Karol Pocheć, Agata Wątróbska, Andrzej Młynarczyk, Marta Chodorowska, Krzysztof Minkowski, Marcin Czarnik, Grzegorz Mielczarek, Grzegorz Wojdon ...841 ZDOBYTYCH INDEKSÓW SZKÓŁ TEATRALNYCH!

Urszula Grabowska / Lart*1996:

Nikt nie dal mi z siebie tyle, ile dostałam od prowadzących w Larcie. Polecam Lart wszystkim..

Hits: 1904

Bartosz Gelner / Lart*2008

Lart to bardzo energetyczne miejsce. To był dla mnie mega przełomowy, inaczej lepiący mnie czas.

Hits: 2080

Anna Cieślak / Lart*2000:

Przeszłam tutaj ogromną szkołę, chyba najtrudniejszą w życiu. Ja się tu naprawdę obudziłam i zaczęłam pracować.

Hits: 2264

Paweł Małaszyński / Lart*1998:

Przyjechałem tutaj i zakochałem się w tym miejscu, zakochałem się w tych profesorach i naprawdę ci ludzie, tu, nauczyli mnie stać na scenie.

Hits: 2048

Marta Nieradkiewicz / Lart*2003:

Lart to był bardzo trudny rok dla mnie jako dziewczyny, która chciała zostać aktorką. Byłam poddana ostrej krytyce. Nie było litości.

Hits: 2143

Leszek Lichota /Lart*1998:

Gdyby nie Lart to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewno by mnie nie przyjęli do żadnej szkoły. Lart dał mi dużo więcej niż 4 lata studiów.

Hits: 2047

Magda Turczeniewicz /Lart*2002:

Lart to jest takie wspaniałe miejsce, które może Wam pomóc dostać się do siebie, do swojej autentyczności.Rok w Larcie to czas odkrywania i wyzwalania.

Hits: 1922

Janusz Kruciński / Lart*1995:

Lart to jest ten rodzaj harówki, gdzie ludzie zaczynają pokonywać największe swoje słabości, zaczynają się między nimi zupełnie inne relacje.

Hits: 1841

Olga Frycz / Lart*2006:

Przyszłam do Lartu, przeszłam tutaj swoje, oczywiście... Uczyłam się przez rok. Naprawdę ciężko pracowałam.

Hits: 2098