News

Lart studiO Live Search





 



To strasznie banalne, ale od zawsze wiedziałam, że będę aktorką. Chyba będę musiała wymyślić sobie coś innego na wypadek pytań dziennikarzy. W szkole chciałam mieć umiejętności matematyczne, piątki z fizyki, być typem intelektualistki, ale los wybrał za mnie. To chyba genetyczne, po rodzicach. Mama i tata wspierali mnie w realizacji marzeń. - Nawet gdy za pierwszym razem nie zdałam do szkoły teatralnej, przez rok opłacali mi prywatną szkołę aktorską Lart studiO w Krakowie.

 



 



Dziewczyna z Raciborza

 

MAGDA GRĄZIOWSKA, zagrała główną kobiecą rolę we wchodzącej dzisiaj na ekrany komedii Juliusza Machulskiego "AmbaSSada". Czy ten film otworzy jej drogę do wielkiej kariery? «Juliusz Machulski znowu przenosi nas w czasie. W jego kultowej "Seksmisji" podróżowaliśmy do przyszłości, gdzie rządziły kobiety, w "Ile waży koń trojański" do przeszłości, do czasów PRL-u. W "AmbaSSadzie" reżyser znów zaprasza nas na wycieczkę wehikułem czasu w przeszłość, a konkretnie do sierpnia 1939 roku. Zanim tam jednak dotrzemy, obserwujemy młode małżeństwo, Melanię i Przemka, które w 2012 roku przyjeżdża do Warszawy, by zająć się mieszkaniem wuja, mieszczącym się w zabytkowej kamienicy przy ul. Pięknej 15. Apartament jest wielki i luksusowy, ale nie to budzi zdumienie Melanii i Przemka, tylko winda, która pewnego dnia przenosi ich w czasie do 1939 roku, gdy w tej kamienicy mieściła się ambasada III Rzeszy (zresztą przypadkowo zbombardowana przez Luftwaffe w czasie nalotów na Warszawę we wrześniu I939roku). A tam napotykają Hitlera i jego sobowtóra Lepkego (Robert Więckiewicz), Joachima von Ribbentropa (Adam "Nergal" Darski, na co dzień wokalista metalowego zespołu Behemoth i celebryta), żołnierzy i szpiegów niemieckich...

Pesymistka gra optymistkę

Główną rolę kobiecą, Melanię, zagrała w tym filmie 28-letnia Magda Grąziowska, aktorka pochodząca z Raciborza. To pierwsza tak duża rola tej sympatycznej, wysokiej i szczupłej dziewczyny o urodzie przedwojennej amantki. Dotychczas widzieliśmy ją w drugoplanowych rolach w serialach: "Majka" (grała tam Lilkę, przyjaciółkę głównej bohaterki, barmankę), "Londyńczycy" czy "Barwy szczęścia" (jako Marlenę) i w filmach fm.in. "Mistyfikacja"). Aktorka skończyła trzy lata temu Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Występowała w tamtejszych Teatrze Bagatela i Narodowym Starym Teatrze.

- Poznałam Juliusza Machulskiego już na drugim roku studiów. Przyjechał na naszą uczelnię poprowadzić warsztaty - mówi Magda. - Po pięciu latach dostałam telefon, że jestem zaproszona na casting do jego nowego filmu. Wzięłam w nim udział i dostałam tę rolę -wspomina. - Nie mogłam w to uwierzyć, byłam bardzo szczęśliwa. Jej bohaterka jest energiczna, wesoła, bezpośrednia. Jednak sama Magda uważa, że jest z natury pesymistką.

- Machulski jednak zauważył we mnie pokłady optymizmu, o których nie wiedziałam, a które powinna mieć w sobie główna bohaterka jego filmu. Trochę się z nim droczyłam, bo wydawało mi się, że nie pasuję do tej roli. Później jednak doszłam do wniosku, że tego, co mówi reżyser, się nie podważa, że jeśli Machulski dał mi tę rolę, to znaczy, że do niej pasuję. Dobrze grało mi się tę postać, odkryłam, że mamy ze sobą wiele wspólnego, że jednak jesteśmy do siebie podobne. Juliusz ewidentnie szukał dziewczyny, która będzie emanowała czymś optymistycznym i jasnym i gdybym tego nie miała, pewnie nie wybrałby mnie do roli Melanii-dodaje aktorka.

Jak nauczyłam się mówić po niemiecku

Film był nagrywany latem ubiegłego roku, w większości w studiu filmowym. - Praca na planie przebiegała bezproblemowo, bez specjalnego stresu, była dobrze zorganizowana. Na szczęście nie musiałam grać w mundurze, jak chłopcy, bo na planie było chyba ze 40 stopni - mówi Magda. "AmbaSSada" to nie tylko komedia, ale i film przygodowy, sensacyjny. Sporo tu scen akcji: wybuchów, bijatyk, strzelanin. W jednej z nich Melania musi wystrzelić z pistoletu.

- Była to oryginalna broń z tego okresu, strasznie głośno strzelała i zaraz po strzale z lufy unosił się dym. Mocne przeżycie, zwłaszcza że nigdy wcześniej nie strzelałam z broni - mówi aktorka.

Magda musiała się też nauczyć podstaw gry na saksofonie, golenia męskiego zarostu oraz dialogów po niemiecku.

- Wydawało mi się, że nie sprostam temu ostatniemu zadaniu, bo nigdy nie miałam kontaktu z językiem niemieckim - opowiada. Jednak w filmie mówi świetnie. Film zawiera również parę scen kaskaderskich. W jednej z nich Magda i Bartosz Porczyk, grający jej męża, musieli zjeżdżać z 20-metrowych pochylni.

- To było chyba największe wyzwanie, bo kiedy stanęłam na szczycie tej pochylni, przestraszyłam się, że coś mi się stanie. Wszystko przebiegło jednak dobrze, nie licząc podartych spodni. W zapasie jednak mieliśmy drugą parę -śmieje się.

Mistrzostwo Więckiewicza

Na planie Magda miała okazję podpatrywać pracę Roberta Więckiewicza, aktorskiego kameleona, który równie dobrze wypada w roli Lecha Wałęsy, jak i Hitlera.

- On jest naprawdę niesamowity, można się od niego sporo nauczyć. Obserwować go wpracy to wielka przyjemność. Pomiędzy ujęciami potrafi żartować na lewo i prawo, a gdy pada klaps, w mgnieniu oka potrafi się skupić i przejść płynnie w swoją postać. To jest mistrzostwo - mówi Magda.

Za to Adam "Nergal" Darski jest, zdaniem aktorki, nad wyraz skromnym, pokornym, skupionym osobnikiem.

-Jego prywatny wizerunek jest zupełnie sprzeczny z tym, co piszą o nim w mediach. Sposób, w jaki podszedł do pracy, bardzo mi zaimponował. Zrobił to z oddaniem i skupieniem. Szacun wielki -dodaje.

Temat filmu jest kontrowersyjny, ale Magda jest pewna, że jest po prostu dobry.

- Ten film na pewno nie będzie się podobał wszystkim, ale dowcip jest tu inteligentny, pełen odniesień i kontekstów. To dobrze napisana i dobrze skrojona komedia. Moim zdaniem przyszedł już moment, że możemy się śmiać z postaci Hitlera. Nie zapominajmy, że to jest komedia, a ten gatunek ma swoje prawa. Myślę, że niczyich uczuć nie powinno to obrażać i nie jest to naszym celem - twierdzi aktorka.

Rok próby

Magdalena Grąziowska mieszka teraz w Łodzi, skąd ma blisko na castingi do Warszawy. Musiała opuścić Kraków, bo została w czerwcu zwolniona, wraz z pięcioma innymi aktorami, ze Starego Teatru.

- Czasem jeżdżę do Krakowa, bo w Starym Teatrze gram jeszcze gościnnie, między innymi w spektaklach "Dumanowski side A", "Szkoła żon", w Teatrze Bagatela między innymi: "Boeing, boeing". Bardzo lubię grać Ofelię w "Hamlecie" i Milicę w "Barbelo" w Teatrze Bagatela. Za każdym razem, gdy gram w tych spektaklach, odkrywam coś innego, czuję jakbym występowała pierwszy raz. Nie chcę się wiązać na razie z żadnym teatrem, stawiam na niezależność i bycie wolnym strzelcem. Chcę spróbować zrobić sobie rok próby. Czy to wyjdzie, czas pokaże - mówi. - Nie odżegnuję się od seriali, one zapewniają środki do życia i niejednokrotnie pozwalają nam się rozwijać. Wolałabym robić rzeczy bardziej ambitne, ale aktor, który jest zależny od wielu czynników, nie zawsze może sobie na to pozwolić-dodaje.

Nietypowa Ślązaczka

Rodzina Magdy pochodzi z Opolszczyzny, ale od wielu lat mieszka w Raciborzu. Mama Teresa pracowała jako wychowawczyni w szkolnej świetlicy, prowadziła teatr szkolny, tata Wiesław jest plastykiem, maluje i rysuje. Pytana, czy czuje się Ślązaczką, mówi:

- No, taką typową to napewno nie, ale jestem bardzo zżyta z Raciborzem, z ludźmi. Staram się często tam jeździć, lubię tamte okolice. Lubię spacery nad Odrę, pomnik Matki Polki też dobrze mi się kojarzy. Chętnie wracam do Domu Kultury, do tamtejszego kina. Przez całe liceum (I LO im. Jana Kasprowicza) chodziłam tam na zajęcia grupy teatralnej "Te-traedr" pani Grażyny Tabor i do kina na DKF-y - opowiada. - To strasznie banalne, ale od zawsze wiedziałam, że będę aktorką. Chyba będę musiała wymyślić sobie coś innego na wypadek pytań dziennikarzy. - W szkole chciałam mieć umiejętności matematyczne, piątki z fizyki, być typem intelektualistki, ale los wybrał za mnie. To chyba genetyczne, po rodzicach. Mama i tata wspierali mnie w realizacji marzeń. - Nawet gdy za pierwszym razem nie zdałam do szkoły teatralnej, przez rok opłacali mi prywatną szkołę aktorską Lart studiO w Krakowie. - Lubię to, co robię. Mogę w jednym życiu przeżyć wiele nie swoich historii. Wydaje mi się, że moje życie jest przez to bogatsze, bo noszę w sobie zalążki różnych światów-dodaje na koniec aktorka.

 

Katarzyna Pachelska

Polska Dziennik Zachodni nr 244

18-10-2013

 


Magda na scenie Lartu!

 

 

 

LART- ORBITA MARZYCIELI

Absolwentami Lartu są m.in.: Paweł Małaszyński, Anna Cieślak , Dawid Ogrodnik, Urszula Grabowska, Olga Frycz, Leszek Lichota, Wojciech Urbański, Magdalena Waligórska, Grzegorz Halama, Małgorzata Buczkowska, Bartłomiej Świderski, Magda Boczarska, Monika Jarosińska, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Janusz Kruciński, Magda Turczeniewicz, Karol Pocheć, Agata Wątróbska, Andrzej Młynarczyk, Marta Chodorowska, Krzysztof Minkowski, Marcin Czarnik, Grzegorz Mielczarek, Grzegorz Wojdon ...844 ZDOBYTE INDEKSY SZKÓŁ TEATRALNYCH!

Urszula Grabowska / Lart*1996:

Nikt nie dal mi z siebie tyle, ile dostałam od prowadzących w Larcie. Polecam Lart wszystkim..

Hits: 2096

Bartosz Gelner / Lart*2008

Lart to bardzo energetyczne miejsce. To był dla mnie mega przełomowy, inaczej lepiący mnie czas.

Hits: 2291

Anna Cieślak / Lart*2000:

Przeszłam tutaj ogromną szkołę, chyba najtrudniejszą w życiu. Ja się tu naprawdę obudziłam i zaczęłam pracować.

Hits: 2507

Paweł Małaszyński / Lart*1998:

Przyjechałem tutaj i zakochałem się w tym miejscu, zakochałem się w tych profesorach i naprawdę ci ludzie, tu, nauczyli mnie stać na scenie.

Hits: 2262

Marta Nieradkiewicz / Lart*2003:

Lart to był bardzo trudny rok dla mnie jako dziewczyny, która chciała zostać aktorką. Byłam poddana ostrej krytyce. Nie było litości.

Hits: 2356

Leszek Lichota /Lart*1998:

Gdyby nie Lart to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewno by mnie nie przyjęli do żadnej szkoły. Lart dał mi dużo więcej niż 4 lata studiów.

Hits: 2262

Magda Turczeniewicz /Lart*2002:

Lart to jest takie wspaniałe miejsce, które może Wam pomóc dostać się do siebie, do swojej autentyczności.Rok w Larcie to czas odkrywania i wyzwalania.

Hits: 2135

Janusz Kruciński / Lart*1995:

Lart to jest ten rodzaj harówki, gdzie ludzie zaczynają pokonywać największe swoje słabości, zaczynają się między nimi zupełnie inne relacje.

Hits: 2050

Olga Frycz / Lart*2006:

Przyszłam do Lartu, przeszłam tutaj swoje, oczywiście... Uczyłam się przez rok. Naprawdę ciężko pracowałam.

Hits: 2326